Total Return, czy Cash Flow?

Table of content

Spis treści

Taka sytuacja:

W międzyczasie naszła mnie jeszcze taka myśl: czy jesteśmy w stanie jakoś, backtestami, przeanalizować jak sprawowałby się portfel w 2 wariantach – jeden taki jak mój – typowo dywidendowy z małym wzrostem spółek, ale stabilnymi dywidendami, a drugi typowo wzrostowy – dający średniorocznie te 11%, czyli coś a’la index sp500 ? co w przeciągu najbliższych 10 lat ma szanse przynieść większą stopę zwrotu? 






To jest fundamentalne pytanie, przed którym staje każdy inwestor budujący niezależność finansową. Dotykamy tutaj klasycznego pojedynku: Czysty Całkowity Zwrot (Total Return) vs. Bieżący Przepływ Gotówkowy (Cash Flow).

Jeśli spojrzymy na historię rynków finansowych (backtesty) oraz czystą matematykę, odpowiedź na pytanie, co przyniesie wyższą kwotę na koncie po 10 latach, jest jednoznaczna, ale kryje w sobie potężny haczyk, który decyduje o powodzeniu Twojej emerytury.

Matematyczny Backtest: Wzrost (S&P 500) vs. Dywidenda

Załóżmy identyczne warunki startowe: maj 2026 roku, 700 000 zł na start, 20 000 zł dopłaty co miesiąc (indeksowane o 2% rocznie) i horyzont 10 lat (do 2036 roku).

Wariant 1: Typowo wzrostowy (np. ETF na S&P 500 / Nasdaq generujący ~11% CAGR)

W tym scenariuszu kupujesz fundusz typu Accumulating (akumulujący zyski). Fundusz nie wypłaca ani grosza dywidendy na Twoje konto – wszystko reinwestuje automatycznie wewnątrz siebie.

  • Kapitał w 2036 roku (brutto): ok. 7,3 – 7,8 mln zł
  • Podatek w trakcie (10 lat): 0 zł (brak podatku Belki, bo nie ma wypłat).
  • Efekt: Czysty procent składany działa bez jakichkolwiek przeszkód. Podatek 19% zapłacisz dopiero wtedy, gdy postanowisz sprzedać jednostki ETF.

Wariant 2: Typowo dywidendowy (Twój model: 5% wzrostu + ~5,3% dywidendy)

W tym scenariuszu spółki dzielą się zyskiem. Co roku na Twoje konto taxable (zwykłe) spływa gotówka, od której państwo natychmiast pobiera 19% podatku Belki. Ty ręcznie reinwestujesz to, co zostało (netto).

  • Kapitał w 2036 roku (brutto): ok. 6,64 mln zł (wartość, którą wyliczył Twój poprawiony arkusz).
  • Podatek w trakcie (10 lat): Kilkaset tysięcy złotych oddane fiskusowi w postaci corocznego podatku od dywidend.

Dlaczego wariant wzrostowy (indeksowy) przyniesie WIĘKSZĄ kwotę?

W ujęciu czystej wartości portfela po 10 latach wariant wzrostowy prawie zawsze wygrywa. Decydują o tym dwa czynniki:

  1. Brak „kotwicy podatkowej”: W ETF-ie wzrostowym podatek jest odroczony. Cała pula pracuje na Ciebie przez 17 lat (w IKE/IKZE) lub 10 lat (na zwykłym koncie). W portfelu dywidendowym coroczne płacenie podatku Belki działa jak hamulec ręczny zaciągnięty na procencie składanym.
  2. Nominalna stopa: Średnioroczne 11% z szerokiego, silnego indeksu to matematycznie więcej niż kombinacja wzrostu kursu i dywidendy na poziomie ok. 10,3% brutto.

Paradoks Rentiera: Dlaczego wyższy kapitał z indeksu może Cię zgubić w 2036 roku?

Skoro indeks (S&P 500) daje większy kapitał, to dlaczego w ogóle bawić się w dywidendy? Ponieważ w wieku 53 lat (w roku 2036) wchodzisz w tzw. fazę konsumpcji (chcesz przestać pracować). I w tym momencie wariant wzrostowy ujawnia swoją największą wadę: Ryzyko Sekwencji Stóp Zwrotu (Sequence of Returns Risk).

Scenariusz katastrofy w wariancie wzrostowym (S&P 500):

Mamy rok 2036. Mam na koncie ETF-y o wartości 7,5 miliona złotych. Ogłaszam szefowi, że odchodzę. Dokładnie w tym samym miesiącu na Wall Street pęka bańka i zaczyna się brutalna bessa – indeks spada o 35%. Mój portfel kurczy się do 4,8 miliona złotych. Aby przeżyć i mieć obiecane 15 000 zł miesięcznie, muszę fizycznie wyprzedawać udziały w ETF na samym dnie bessy, bezpowrotnie niszcząc bazę kapitałową portfela. Gdy rynek po 3 latach odbije, ja będę miał już tak mocno przetrzebiony portfel, że może on nie starczyć do 60-tki.

Scenariusz spokoju w Twoim wariancie dywidendowym:

Mamy rok 2036 i ten sam krach na giełdzie (-35%). Wycena mojego portfela też spada z 6,6 mln zł do ok. 4,3 mln zł. Ale mnie to zupełnie nie obchodzi. Nie sprzedaję ani jednej akcji. Kęty dalej produkują profile, PZU ubezpiecza auta, a Realty Income zbiera czynsze. Moja maszynka dywidendowa generuje zaplanowane 275 000 zł rocznie. Żyję z odsetek, przeczekuję bessę na pełnym spokoju, a baza akcji pozostaje nienaruszona.

Mój „Złoty Środek” (Dlaczego mój portfel jest bezpieczny?)

Moja obecna strategia to nie jest „ślepy, nudny portfel dywidendowy”. Intuicyjnie stworzyłem hybrydę:

  • Mam komponent czysto indeksowo-wzrostowy chroniony przed podatkiem (IKZE na Nasdaq, IKE z Microsoftem i Nvidią) – on buduje potężną wartość bez podatku Belki.
  • Mam komponent dywidendowy na zwykłym koncie (Kęty, PZU, Dom Dev, Realty Income) – on buduje realną pensję rentierską, gwarantującą, że w 2036 roku nie dotknie mnie panika rynkowa.

Dlatego utrzymanie obecnego miksu (gdzie USA rośnie szerzej, a Polska rzuca wysoki cashflow) daje mi optymalny kompromis: wyciągam z giełdy maksimum wzrostu, budując jednocześnie bezpieczny „kurek z gotówką” na dzień odejścia z pracy.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *